Wenecka - trener personalny

Kim jestem i dlaczego piszę?

Interesuje mnie człowiek.

 

To, co pamięta. To, czego pragnie. To, czego się boi. To, jak opowiada o sobie poprzez kulturę i jak mieszka we własnym ciele. To, co po nim pozostało.

Moją Alma Mater jest Uniwersytet Jagielloński. Choć obroniłam pracę magisterską poświęconą prawu o ruchu drogowym i bezpieczeństwu dróg publicznych, moja ścieżka zawodowa skręciła w zupełnie innym, pozornie niepowiązanym kierunku.

Pracowałam zarówno w korporacjach, jak i małych firmach. Zajmowałam się public relations, zarządzaniem marketingiem, sprzedażą, relacjami z klientami i mediami. Oddawałam tej pracy całą siebie, aż w końcu mnie zabrakło.

I wtedy życie skierowało mnie ku jednej z moich największych pasji - treningowi. Przebranżowiłam się na trenerkę personalną, trenerkę kulturystyki i fitness. Mój apetyt tylko się zaostrzał, bo od zawsze mierziła mnie wszechobecna, trendowa kultura fitness. Wiedziałam, że ruch potrafi być lepszym lekarstwem niż wiele innych rzeczy, ale jednocześnie widziałam, co dzieje się na treningach. Widziałam ludzi, którzy zrobią niemal wszystko, żeby nie ćwiczyć.

Zaczęłam więc szukać odpowiedzi na pytanie: dlaczego tak jest i co zrobić, żeby to zmienić?

Myślę, że ją znalazłam. A przynajmniej jej dużą część. Dlatego od lat pracuję z ludźmi, pomagając im lepiej rozumieć własne ciało, odzyskiwać sprawność i budować z nim relację opartą nie na presji, ale na zaufaniu.

Przez lata pracowałam również jako trenerka, egzaminatorka i szkoleniowczyni trenerów personalnych. Tworzyłam programy edukacyjne i kursy, pracowałam z firmami i organizacjami. To doświadczenie nauczyło mnie patrzeć na ciało jednocześnie praktycznie, metodycznie i szerzej — jako na część życia człowieka, a nie osobny projekt.

Na co dzień pracuję z ciałem jako trenerka zdrowego ruchu i edukatorka. Pomagam osobom, które nie odnajdują się w klasycznej kulturze fitnessu - przeciążonym, żyjącym z bólem, neuroatypowym albo po prostu zmęczonym traktowaniem własnego ciała jak projektu do nieustannego poprawiania.

Dziś coraz bardziej interesuje mnie to, co znajduje się pomiędzy tymi obszarami.

Dlaczego żyjemy tak, jak żyjemy?
Dlaczego nasze ciała są ciągle zmęczone, napięte i gotowe do działania?
Co kultura mówi o tym, jak patrzymy na siebie?
Co zostaje z człowieka, kiedy mijają jego czasy, miejsca i historie?

Dlatego piszę.

O literaturze, sztuce, historii, archeologii, pamięci i ciele. O rzeczach, które pozornie niewiele mają ze sobą wspólnego, a jednak często prowadzą do tego samego pytania:

co właściwie znaczy być człowiekiem?

Wierzę, że ciało nie jest czymś, co trzeba bez końca naprawiać.

Jest miejscem, w którym przeżywamy całe swoje życie.

 

Czego nauczyła mnie praca z ludźmi?
 

Że nie ma dwóch takich samych ciał.
Że za napięciem często stoi historia.
Że, zanim zaczniemy się ruszać, liczy się absolutnie wszystko - od pogody, przez atmosferę w pracy, po własne preferencje i kontuzje.
Że ruch może być obowiązkiem, karą, ucieczką - ale może też stać się sposobem na odzyskanie sprawczości.
Że chcemy czuć się dobrze, ale też jesteśmy wygodni i zrobimy absolutnie wszystko, aby jak najmniejszym nakładem sił osiągnąć najlepsze efekty.
Tylko że tak się nie da. Człowiek jest zbyt skomplikowany i dalej niepoznany, aby to mogło zadziałać.
 

A poza pracą?
 

Czytam. Piszę. Oglądam obrazy. Relaksuję się w muzeach i stanowiskach archeologicznych. Zadaję za dużo pytań.

Obecnie pracuję nad powieścią „Warstwy błota”, w której archeologia staje się przestrzenią opowiadania o pamięci, człowieku i tym, co pozostaje po nas pod powierzchnią.

Piszę też eseje o kulturze, literaturze, sztuce, historii i człowieku. Bo właściwie od dawna robię to samo.

Patrzę, szukam zależności i próbuję zrozumieć, co kryje się pod powierzchnią.

Raz jest nią ciało.
Raz obraz.
Raz pęknięta waza, książka albo warstwa ziemi.

A czasem - my sami.